X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

bardziej podniecającej... niż kobieta amerykańska... . Ten opis przystawał także do Mai-Ling.
Była jak jadowita żmija, ale ogromnie podniecająca.
- Pory twoich odwiedzin u przyjaciół, Harry, są doprawdy bardzo szczególne -
powiedziała doskonałą angielszczyzną, z nienaturalnym uśmiechem.
I on się uśmiechnął swoim uwodzicielskim uśmiechem, który go odmładzał i nadawał
wygląd dwudziestolatka, o roześmianych zielonych oczach, zmysłowych wargach, o
prostodusznym wyrazie twarzy, trochę dziecinnym, starannie ukrywającym, kim był w
rzeczywistości.
Rozchmurzyła się. Znał siłę swego uśmiechu i nie wahał się go stosować w razie
potrzeby.
- Jestem szczęśliwy, że cię widzę, Mai-Ling.
- Siadaj.
W rogu pokoju leżały, jedna na drugiej, skóry tygrysów, panter, kangurów, koali.
Tworzyły łoże, tak grube, długie i szerokie, że Harry pomyślał, iż na tej bajecznej platformie
mógłby z łatwością wylądować myśliwski samolot.
- Herbaty?
Harry się skrzywił. Uśmiechnęła się wyrozumiale.
- Prawda... zapomniałam. Nie jesteś dostatecznie subtelny, żeby docenić ten napój.
Wobec tego whisky?
Potakująco skinął głową.
- Obsłuż się, tam jest butelka.
Nalał sobie pełną szklankę i zaczął pić.
- Jeśli przyszedłeś, to znaczy, że masz do mnie sprawę - stwierdziła po chwili.
- Tak - przyznał.
- Jakaś przysługa?
- Tak.
Poruszyła głową i długie włosy spłynęły na ramiona.
- Moje przysługi są płatne.
- Wiem.
- I jesteś gotów zapłacić moją cenę?
- Tak.
- Ustalimy ją pózniej, w zależności, o jaką przysługę chodzi.
- Zgoda.
Usiadła tuż obok niego.
- Już pózno - powiedziała zmienionym nagle głosem.
- Jesteś pewien, że teraz chcesz rozmawiać o interesach?
- Niekoniecznie.
Ręka Mai-Ling gładziła jego gęstą blond czuprynę, zsunęła się na kark, podrapała
ostrymi paznokciami, brutalnie chwyciła palcami. Pozwalał jej na wszystko. Wreszcie
przewróciła go na posłanie ze skór zwierzęcych.
Przez resztę nocy kochali się.
Była spragniona pieszczot, a on nie czuł zmęczenia. Zaspokajał jej królewskie
pragnienie. Nie było to zresztą żadne poświęcenie z jego strony, bo Mai-Ling podniecała go
do najwyższego stopnia.
Tak samo było przed trzema laty. Wszystko w niej doprowadzało Harry ego do
paroksyzmu rozkoszy. Skóra, lubieżność, ruchy bioder urywane podczas orgazmu,
pomysłowość, pieszczoty wschodnie...
Zwitało gdy usnęła. On nie spał. Myślał.
Czuł się wypoczęty, umysł miał jasny, chociaż poprzedniej nocy spał zaledwie kilka
godzin w samolocie i trochę w pokoju hotelowym.
Działał na Mai-Ling tak samo jak przed laty. Ucieszył się, bo wszystkie swoje plany
na tym budował.
Trzy lata temu była jego klientką: kontrakt do wykonania na Tajwanie, dokładniej w
Tajpej. Pewien generał okradł Mai-Ling na handlu bronią. Winien był jej trzysta tysięcy
dolarów i odmawiał uregulowania długu. Mai-Ling, straciwszy wszelką nadzieję odzyskania
pieniędzy, zdecydowała się zemścić. Za pośrednictwem Huana Tsin Wonga zaangażowała
Harry ego. Udali się razem do Tajpej i Shulz pomścił Mai-Ling... za 50 tysięcy dolarów. Jako
premię otrzymał jej ciało.
Nie wiedział, dlaczego tak się podobał Mai-Ling? Dlaczego od razu mu się oddała bez
zastrzeżeń? Była potworem egoizmu, okrucieństwa, obojętności, zachłanności. Nie należało
szukać przyczyn. Trzeba korzystać z okazji.
Mai-Ling była córką chińskiego generała. Pod koniec II wojny światowej na czele
nieregularnych oddziałów rajtarów, bandytów działał na granicy chińsko-birmańskiej,
grabiąc, zabijając, bezwstydnie gwałcąc.
Przepędzony przez oddziały Mao Tse-tunga osiadł w Singapurze, poświęcił się
różnym interesom. Córkę wychowywał w tym samym duchu.
Mai-Ling okazała się uczennicą zdolną i błyskotliwą.
Kiedy umarł ojciec, przejęła po nim sukcesję. Okrutnymi metodami zdołała zyskać
respekt na całym Dalekim Wschodzie.
Do jej największych sukcesów handlowych należał w 1970 r. zakup od rebeliantów
kambodżańskich płaskorzezb, posążków ze świątyni Angkor Wat i Angkor Ahom w Siem-
Reap. Odsprzedała je europejskim i amerykańskim antykwariuszom za bajońskie sumy.
Dzięki tym wszystkim interesom Mai-Ling była fantastycznie bogata.
Ale nie pieniądze interesowały Harry ego Shulza, tylko kontakty, jakie, być może,
zachowała z dawnymi przyjaciółmi ojca z czasów wojny chińskiej. Osiedleni w słynnym
Złotym Trójkącie, prowadzili zapewne interesy z Bartem Scalisio.
Harry liczył, że przez nią uzyska informacje o Barto.
Gdy słońce było już wysoko, wreszcie i on usnął.
Obudził się i zobaczył malajską służącą ubraną w wielokolorowy sarong. Postawiła
przed nim półmisek z amerykańskim śniadaniem.
W drzwiach stanęła Mai-Ling. Położyła się obok niego.
Cierpliwie czekała, aż skończy śniadanie, a kiedy przełknął ostatni kęs, wypił ostatni
łyk soku pomarańczowego, pogładziła go po policzku.
- Co cię do mnie sprowadza, Harry?
Powiedział. Przyjęła to obojętnie.
- Barto Scalisio?
- Tak.
- Nigdy nie słyszałam tego nazwiska.
- Możesz się dowiedzieć? Podróżuje pod nazwiskiem Curani. Powinien być w
Singapurze, ale możliwe, że pojechał w głąb terytorium albo że się znajduje w Złotym
Trójkącie. Masz tam jeszcze przyjaciół?
- Oczywiście.
- Możesz się dowiedzieć?
- Naturalnie. Po co go szukasz?  Kontrakt ?
- Tak.
Potrząsnęła lekko głową.
- To dla ciebie ważne?
- Bardziej niż sądzisz.
- Duży strzał?
- Bardzo duży.
- Teraz pomówimy o cenie.
- Słucham cię.
- Masz pokój w hotelu?
- Tak.
- Wyprowadzisz się i zainstalujesz tutaj, dopóki nie zdobędę dla ciebie informacji.
Harry Shulz położył się na posłaniu ze skór zwierzęcych. Uśmiech zakwitł na jego
wargach. Wygrał...
ROZDZIAA XVIII
Piątek, 26 lipca 1974
 ...Mafia na zawsze zlikwidowana? Oto pytanie, jakie sobie stawia świat po
wczorajszym skazaniu przez trybunał w Palermo trzydziestu dwóch członków Młodej Mafii.
Zdołała ona w przeciągu ostatnich lat zdetronizować starych z Cosa Nostra i położyć ręką na
organizacji światowej. Przypisuje się jej ciągle nie wyjaśnione zabójstwa starych szefów, jak
Nick De Luca, Frank D Agricola i wielu innych. Trzydzieści dwa nazwiska z listy skazanych
figurują na krwawych kartach  almanachu zbrodni . Listę otwiera Frank Stappolo, wydalony
z USA w 1946 roku; następnie Alberto Bosso, Carlo Regatto... i, każdemu według zasług,
Barto Scalisio... Ale tylko zaocznie... Ponieważ Barto Scalisio pozostaje nieuchwytny. Gdzie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • gim1chojnice.keep.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.